Strona Katolickiej Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym" Nowe Życie" w Dąbrowie Tarnowskiej

Aktualności

Może czujesz się przytłoczony życiem, przeciążony pracą, tkwisz w marazmie, nie widzisz perspektyw dla siebie, każdego dnia powtarzasz te same czynności, wydaje ci się, że sytuacja z każdym dniem staje się coraz gorsza i życie nie ma sensu.

Chcesz doświadczyć podniesienia z przygnębienia, lęku, beznadziei, odkryć jak wielkim szczęściem jest pomagać innym ludziom odnaleźć sens życia, doświadczyć wspólnoty wiary i modlitwy – podejmij decyzję i przyjdź na tegoroczne rekolekcje!

 

 

 

 


////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

 

Ciało Boga w codzienności

Jezus mówiąc o chlebie z nieba chciał pokazać słuchaczom, zwłaszcza Żydom, że tak jak Bóg ich karmił na pustyni, tak On jest teraz chlebem z nieba, Synem Bożym. Jezus mówi: ,,Ja jestem chlebem żywym z Nieba. Wasi przodkowie jedli mannę na pustyni ale pomarli. Ja jestem chlebem życia. Kto spożywa ten chleb, będzie żył wiecznie”. Ważny jest ten czasownik ,,spożywać”. Czasownik grecki, rzadko używany w Nowym Testamencie oznacza: gryzienie, szarpanie zębami, przeżuwanie, rozłupywanie np. orzechów. Czasownik ten ma mocniejsze znaczenie niż zwykłe ,,jeść”, ponieważ jeść można różne rzeczy szybko w pojedynkę, a spożywać wieczerzę buduje relację i wspólnotę. Rozłupywanie orzechów wymaga uwagi, czasu, zaangażowania. Spożywanie Ciała Jezusa to karmienie się Jego miłością, budowanie z Nim więzi, czasu, uwagi, wspólnoty z nim. Czasownik ,,jeść” i ,,spożywać” użyte są tu w sensie przenośnym. Jezus rozróżnia pokarm ziemski od pokarmu wiary. Jedzeniem chleba nie unikniemy śmierci a spożywanie Jezusa daje życie wieczne; budowanie wspólnoty miłości z Bogiem i ludźmi daje zbawienie. Trzeba ciało Jezusa połączyć z wiarą. Treścią wiary jest człowieczeństwo i boskość Jezusa. Jezus urodził się w ludzkim ciele; Bóg stał się ciałem aby być blisko człowieka, człowiek z krwi i kości. Kto spożywa Ciało i Krew Jezusa czyli, kto jest blisko Jezusa jak ciało do ciała, kto rozwija człowieczeństwo, kto wierzy, że jest miłością i ma z Nim relację przyjaźni ten ma życie wieczne. Bóg w Eucharystii i Komunii św. daje nam swoje Ciało, które łączy się z naszym ciałem. Czy można być bliżej? Odwrotnie, nasze ciało łączy się z Ciałem Jezusa. Czy można być bliżej?

Mnie to się zawsze kojarzy z bliskością małżeńską, dwoje jednym ciałem. Miłość dwóch osób, jest symbolem miłości Boga. Małżeństwo jako sakrament, seks jako mistyczne przeżycie. My w kościele mamy jeszcze słabo rozwiniętą teologię ciała. Trochę o tym mówił Jan Paweł II, ale daleko nam do powiedzenia, że seks może być modlitwą, bo ciało i seksualność zawsze była dla nas płaszczyzną podejrzaną moralnie. Kościół przez wieki doceniał duszę a lekceważył ciało. Chodzi o integralność i całościowość osoby odkupionej, uszlachetnionej i przeznaczonej do zbawienia. Słysząc hasło ,,chleb z nieba” to kojarzy nam się z Komunią św., Eucharystią i Kościołem. Ludzie klękają przed tabernakulum. Pytanie: czy Jezus jest więźniem tabernakulum i kościoła? Skoro Jego zmartwychwstanie polega na tym, że jest On wszędzie, we wszystkim i ponad wszystko. Jezusowym tabernakulum jest przecież cały świat, cała rzeczywistość. Jeśli klękamy przed tabernakulum, powinniśmy również klękać przed światem, tzn. widzieć świat jako znak, sakrament obecności Boga, teren działania Ducha świętego, który tchnie miłością kiedy i gdzie chce. Bóg jest nie tylko w tabernakulum ale poprzez swoje wcielenie i człowieczeństwo zjednoczył się z każdym człowiekiem. Spożywanie Ciała Jezusa polega na życiu Jego ewangelicznymi Błogosławieństwami, Jego sposobem widzenia świata, traktowania ludzi, myślenia, zachowania, miłowania, przebaczania, pomagania. Spożywać Ciało Jezusa, znaczy uczyć się żyć tak jak On żył i żyje.

Jest taka pieśń: ,,Jezusa ukrytego, mam w sakramencie czcić”, ale przecież sakrament ołtarza nie urywa Jezusa. Z Jezusem dzieje się wprost odwrotnie. Sakrament nie zasłania Jezusa ale ujawnia Go i pokazuje Jego obecność, realną i prawdziwą. Nie tylko w Eucharystii, ale też w innych sakramentach, w małżeństwie o którym mówi się, że jest małym kościołem, a o rodzinie, że jest kościołem domowym.

Życzę sobie i Wam, aby nasza pobożność Eucharystyczna nie zaczynała i kończyła się na progu kościoła i komunii św., ale aby realizowała się poza kościołem. Żebyśmy pokazywali innym Ciało Jezusa: jego ręce, które pracowały i błogosławiły; Jego nogi, które szły do ludzi spragnionych naszej przyjaźni; Jego serce, które kochało i zbliżało się nawet do nieprzyjaciół.

ks. Dariusz Grochola

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Kolejne Rekolekcje Odnowy Wiary (ROW) prowadzone przez Wspólnotę Odnowy w Duchu Św. Nowe Życie dobiegły końca. Trwały od 12 października do 14 grudnia 2017. Tego roku uczestniczyło w nich prawie 90 osób, w tym 25 osób po raz pierwszy. Kiedy od kilkunastu lat słucham świadectw uczestników, szczególnie tych, którzy pierwszy raz uczestniczą w takich rekolekcjach, zauważam pewne podobieństwa. Osoby mówią, że odkrywają coś, co ich zadziwia, co otwiera im oczy na jakąś nową rzeczywistość, której do tej pory nie doświadczały.
Przykładowo mówią:
-do tej pory stałam w kościele i nic nie słyszałam,
-przychodziłam do domu i nic nie pamiętałam z tego co było głoszone na rekolekcjach parafialnych,
-nigdy nie odbierałem Słowa czytanego w Piśmie św. tak osobiście do siebie,
-Słowo Boga nie budziło we mnie ciekawości,
albo zadają pytania:
-dlaczego do tej pory nigdy tego nie doświadczałam?
-dlaczego katecheza w szkole nie przyczyniła się do tego?
dlaczego w kościele nie głosi się takich treści jak na ROW?
-dlaczego wcześniej nie słyszałam ,że w naszej parafii jest grupa Odnowy i prowadzone są takie rekolekcje? Itp.
W tym wszystkim zauważam, że w życiu niemal każdej osoby występuje moment, który można nazwać/określić, jako moment „zadziwienia” lub „ zaszokowania”. Zadaję sobie pytanie: Czy tak we współczesnym świecie Bóg odnajduje człowieka, a człowiek otwiera się na Jego obecność i działanie, doświadcza wiary żywej? Podobnie było w moim życiu. Jeszcze na studiach w Krakowie, to właśnie w akademiku koleżanka zaprosiła mnie na rozmowę o Bogu. Posługując się małą książeczką pt. „Czy słyszałeś o czterech prawach życia duchowego?” doprowadziła mnie do odkrycia Kerygmatu. Dla mnie takim szokiem było, kiedy koleżanka zaproponowała mi, abym tekst J 3,16 : Tak bowiem Bóg umiłował świat ,że Syna swego jednorodzonego dał , aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął , ale miał życie wieczne” przeczytała w taki sposób, by w miejsce świat wstawić swoje imię. Kiedy pomogła mi do końca przeczytać ten tekst, w sposób osobiście kierowany do mnie, przeżyłam coś co określiłabym jakby odkryciem kosmosu. Pamiętam, że wypowiedziałam wtedy pytanie: Dlaczego do tej pory nie usłyszałam tego od żadnego księdza? Niepojęta tajemnica Bożego przychodzenia do nas w codzienności życia, w najmniej oczekiwanym miejscu, w dodatku przy udziale świeckiej osoby. Po tym wydarzeniu, ze zdumieniem dostrzegłam, że w kościołach nieustannie głoszona jest od wieków ta sama i niezmienna prawda, że: Bóg jest miłością, człowiek z natury swej jest grzeszny, Jezus przyszedł na świat, odkupił człowieka przez śmierć krzyżową, Jezus Zmartwychwstał, żyje i posłał uczniom Ducha Świętego. Uczniowie w Wieczerniku otrzymali obiecanego Ducha Św. który dał im moc, by z odwagą głosili te prawdy wszystkim , których spotkają. I tak dzieje się do dziś. A jednak łaska odkrycia tej prawdy w głębi swojego serca, przez poszczególnych ludzi jest TAJEMNICĄ. Kiedy, w jaki sposób, w jakich okolicznościach życia się to stanie pozostaje dla mnie wielką tajemnicą Boga, przed którą z pokorą schylam czoło. Niejednokrotnie podejmowanych jest wiele akcji ewangelizacyjnych, a Bóg przychodzi jakby niezauważalnie , w momencie nieoczekiwanym do pojedynczych osób. Widzę, że to Duch Św. stwarza taką przestrzeń i udziela jak chce i komu chce i kiedy chce. Gdy uczeń Jezusa podejmuje mniej lub bardziej świadomie misję głoszenia Kerygmatu, to nieuchronnie zaczyna łowić ludzi. Bo On, Duch św. nie przestaje poruszać, wieje kędy chce i jeśli napotka otwarte serce – przychodzi.
Jednym z elementów ROW są małe grupy dzielenia. Prawie każdy uczestnik ma wielki opór przed mówieniem w grupie osób. Bo kiedy przychodzi mówić w pierwszej osobie liczby pojedynczej o tym, że „ja doświadczyłem …. wydarzyło się w moim życiu …..Słowo Boga napomniało mnie o tym….” wtedy już nabiera to innego znaczenia. Staje się świadectwem Bożego działania w życiu. Ale kiedy osoba raz szczerze , nie bacząc na konsekwencje, podzieli się z innymi swoim doświadczeniem Boga na modlitwie Słowem, przestaje być anonimowa. Dodatkowo kiedy doświadczy przyjęcia, ale i zaufania, że to czym podzieliła się pozostanie w grupie, nabiera odwagi i otwiera się na szczere relacje we wspólnocie osób, z którymi przeżywa czas rekolekcji. Ten krok wiele kosztuje, ale też otwiera szeroko drzwi serca na Bożą łaskę. Widzę, że osoby, wobec których szczerze się otwieramy w takiej małej grupie stają się bliższe sercu, bo one dotykają tego co jest w moim sercu i odwrotnie. Tworzą się siostrzane i braterskie relacje. Wspólne podążanie podobną drogą sprawia, że osoby zaczynają dobrze się czuć we wspólnocie rekolekcyjnej, same zaczynają wnosić radość i miłość, a nawet podnosić ręce by wielbić Boga.
W ROW prowadzonych przez Odnowę w Duchu Św. jest moment kiedy w szczególny sposób zapraszamy do naszego życia Ducha Św. mając przed oczyma wydarzenia opisane w II Rozdziale Dziejów Apostolskich. Modlimy się nawzajem za siebie aby Duch Św., którego otrzymaliśmy na chrzcie św. odnowił nasze życie, nadał temu życiu nową jakość. Przed tą modlitwą odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne i osobiście zapraszamy Jezusa do naszego życia, wyznając Go jako Pana i Zbawiciela. W tym roku kiedy rozpoczynaliśmy ROW, Bóg zachęcał w słowie kierowanym do całego kościoła: „proście, a będzie wam dane….. o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” – Łk 11,5-13. Uwierzyliśmy Słowu Boga i w tym roku kolejna grupa osób doświadczyła nowego napełnienia Duchem Świętym. Bogu niech będą dzięki, że Jego Słowo jest żywe i nie przestaje przemieniać naszego życia.
Maria Sarzyńska